Strona główna > Uncategorized > Filip Dylewicz po meczu z Turowem

Filip Dylewicz po meczu z Turowem

– Wiedzieliśmy co robi najlepiej, czego unikać i czego się strzec – mówi o swoje rywalizacji z Aaronem Celem w wygranym 80:76 meczu z PGE Turowem, kapitan Trefla Sopot Filip Dylewicz.

 

Piotr Ciszek: Dziś rywalizował Pan z najlepszym zawodnikiem pierwszego miesiąca TBL, czy specjalnie przygotowywał się Pan do rywalizacji z Aaronem Celem, czy zespół Trefla specjalnie przygotowywał się w obronie przeciwko temu zawodnikowi?

Filip Dylewicz: Nie, dla mnie rywalem była cała drużyna Turowa, bez względu na to jak prezentuje się Aaron Cel, choć trzeba przyznać, że dotychczas gra bardzo dobrze. Wiedzieliśmy, że to jest jeden z wielu zawodników, którzy są niebezpieczni. Niemniej wiedzieliśmy co robi najlepiej, czego unikać i czego się strzec. W pewnym stopniu udało się to zrealizować, mimo niezbyt udanego meczu.

Czy patrząc na grę Cela można było się spodziewać, że ten zawodnik poczyni taki postęp? Czy może widać tutaj „rękę” trenera Rajkovića?

– Ciężko powiedzieć i ciężko wnioskować by trener Rajković w ciągu trzech miesięcy tak diametralnie zmienił postawę jednego gracza. Myślę, że Aaron po prostu lepiej czuje się grając dla obecnego trenera niż pod skrzydłami trenera Winnickiego. Widać, że ma większą pewność siebie, gra często 1 na 1, do tego jest bardzo agresywny w walce o zbiórki i rzeczywiście spełnia się w drużynie Turowa.

Grając w dzisiejszym meczu czuł się Pan bardziej, że gra przeciwko drużynie Turowa czy być może przeciwko zespołowi Śląska Wrocław z ubiegłego sezonu?

– Zeszły rok był zeszłym rokiem, jednak na pewno myśl trenera została wdrożona. Nie myślę by trener zmienił diametralnie swoje pomysły zmieniając barwy klubowe. Wiedzieliśmy, że to jest „przebiegły trener”, że będzie kombinował z obroną, będzie podwajał mnie pod koszem, gdzie ma przewagę. Dzisiaj było to widać, fajnie zespół ze Zgorzelca grał dzieląc się piłką, przez co był trudny do obrony.

Pierwsza połowa nie była najbardziej udana w Pana wykonaniu, pierwsze punkty zdobył Pan dopiero w 17 minucie gry.

– W każdym meczu w pierwszej połowie czy nawet w całym spotkaniu chciałbym rzucać 30 punktów, jednak nie zawsze tak się udaje. Dla mnie najważniejsze jest, co wiele razy powtarzałem, zwycięstwo i dobro drużyny. Dziś uruchomił się Frank Turner i Kurt Looby i fajnie to wszystko funkcjonowało. Nawet gdybym miał w tym meczu 0 punktów to nie robiłbym z tego wielkiego problemu.

Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty kiedy rywale wyrównali wynik meczu kapitan Trefla jednak przypomniał o sobie.

– Miałem wtedy więcej zagrywek na siebie, dlatego też mogłem to wykorzystać. Na początku spotkania oddałem tylko dwa rzuty, w tym jeden wymuszony za trzy punkty. Wtedy inni gracze byli uruchomieni bo przynosiło to korzyści zespołowi. W drugiej połowie trener zauważył, że mam przewagę pod koszem i wykorzystywaliśmy tą sytuację.

Czy mógłby odnieść się Pan do słów trenera z konferencji prasowej który powiedział, że poza pierwszą kwartą i ostatnimi akcjami meczu zespół zagrał bardzo słabo zarówno w obronie dając ogrywać się bardzo często w akcjach 1 na 1, jak i w ataku gdzie rozgrywaliście akcje, których z wami na pewno nie ćwiczył na treningach?

– Trudno się nie zgodzić ze słowami trenera, ma na pewno dużo zastrzeżeń do tego spotkania. Rzeczywiście mieliśmy bardzo dużo problemów w obronie, rotacje nie zawsze wychodziły tak jak to trenujemy. To powodowało, że drużyna Turowa często wygrywała 1 na 1, jednak każdy rzut który oddawali był z zawodnikiem w defensywie i to przynosiło w miarę pożądany skutek. W ofensywie każdy chciał coś rzucić, czasami takie mecze przychodzą, teraz życzyłbym sobie by po takim słabszym meczu zagrać rewelacyjnie w środę.

W środę gracie pierwszy mecz w Euro Cup z Galatasarayem Stambuł, za wami zdane testy ze Stelmetem i Turowem. Czy już myśleliście już o tym rywalu?

– Przygotowujemy się z meczu na mecz. Na oglądanie kaset Galatasarayu przyjdzie czas w dniu jutrzejszym, kiedy wieczorem spotkamy się na treningu. Wtedy będzie czas by przeanalizować system gry drużyny ze Stambułu. Myślę, że to zupełnie inny poziom i będzie nam bardzo ciężko, jednak nie składamy broni, gramy u siebie. W Polsce pokazaliśmy, że w tym sezonie jesteśmy liczącym się zespołem. Teraz chciałbym bardzo by na arenie międzynarodowej zafunkcjonować całkiem przyzwoicie. Znamy swoją wartość i zrobimy wszystko by powalczyć.

Kategorie:Uncategorized Tags: ,
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s